Widziałem ją idącą znad przeciwka. Była piękna. Długie
brązowe włosy, owalna twarz, zielone oczy. Piękna figura. Czego chcieć więcej?
Jesteśmy razem od pół roku. Zuzia bo tak
jej na imię niedawno skończyła 16 lat. Wszystko wyglądało idealnie. Przyjęcie u
niej w domu, tort, odśpiewane sto lat, masa prezentów. Mimo tego, że jej
rodzice nigdy nie należeli do bogatych osób zawsze starali się żyć na godnym
poziomie. Ufali mi. Ze mną Zuzia mogła wyjść wszędzie. Wiedzieli, że jej nie
skrzywdzę. Za bardzo się kochamy. Tego wieczoru jednak wszystko się zmieniło.
Udaliśmy się na melanż. Sporo znajomych, alkoholu i marihuany. Chcieliśmy
zaszaleć. Zmieszaliśmy wszystko. Obudziliśmy się rano bez ubrań. Na pościeli
pełno krwi, Zuzia miała zakrwawione krocze. To co zdarzyło się tamtej nocy w
tym momencie stało się dla nas oczywiste. Uznaliśmy, że ciąża jest niemożliwa,
że to tylko jeden raz. Przez dwa miesiące nie wracaliśmy do tematu. Czas mijał
szybko i szybko zapomnieliśmy o tamtych wydarzeniach. Jesteśmy młodzi czym się
przejmować ? Dziewczyna wybrała się na okresowe badanie do ginekologa. Potem
odebrałem od niej telefon. Jest w ciąży. Musiała mi to powtórzyć kilkukrotnie
by to do mnie dotarło. To nie realne. Przecież oboje mamy szkołę. Mimo tego, że
mam osiemnaście lat nadal się uczę. Matura przede mną. Jak my sobie poradzimy z
dzieckiem? Spotkaliśmy się tam gdzie zawsze. Nad rzeką. Płakała. Nic nie chce
powiedzieć rodzicom. To drugi miesiąc nie da rady usunąć dziecka. Są dwa
wyjścia albo aborcja albo urodzi. Nie chce słyszeć słowa o aborcji. To zwykłe
morderstwo. Mimo wszystko zapewniłem ją, że przejdziemy przez to razem. Chociaż
miałbym rzucić szkołę i wyjechać za groszem. Zrobię to. Dla niej, dla dziecka,
dla nas. Długo rozmawialiśmy. Odprowadziłem ją do domu. Gdy byłem już u siebie
na drugim końcu miasta dostałem sms. „To nie ma sensu. Szkoda byś się męczył z
dzieciakiem. Znajdz sobie inną dziewczynę. Ja odejdę”. Po raz pierwszy odbyłem
maraton przez całe miasto. Mimo późnej pory przybiegłem pod jej balkon. Wyszła jej
siostra i uświadomiła mi, że Zuzia nie będzie rozmawiać. Mimo wszystko udało mi
się wejść do jej domu. Leżała na
podłodze po zażyciu całego opakowania środków nasennych. Po podłodze walała się
butelka po alkoholu. Szybko zadzwoniliśmy na pogotowie, opisując zdarzenie.
Karetka przybyła kilka minut po wezwaniu. Długo czekaliśmy w poczekalni.
Przeżyła. Dziewczyna otrzymała płukanie żołądka i pomoc psychologa. Czasem
jedna decyzja potrafi uratować życie. Bądź odpowiedzialny za to co robisz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz