wtorek, 10 marca 2015

Odpowiedzialność

Widziałem ją idącą znad przeciwka. Była piękna. Długie brązowe włosy, owalna twarz, zielone oczy. Piękna figura. Czego chcieć więcej? Jesteśmy razem od pół roku.  Zuzia bo tak jej na imię niedawno skończyła 16 lat. Wszystko wyglądało idealnie. Przyjęcie u niej w domu, tort, odśpiewane sto lat, masa prezentów. Mimo tego, że jej rodzice nigdy nie należeli do bogatych osób zawsze starali się żyć na godnym poziomie. Ufali mi. Ze mną Zuzia mogła wyjść wszędzie. Wiedzieli, że jej nie skrzywdzę. Za bardzo się kochamy. Tego wieczoru jednak wszystko się zmieniło. Udaliśmy się na melanż. Sporo znajomych, alkoholu i marihuany. Chcieliśmy zaszaleć. Zmieszaliśmy wszystko. Obudziliśmy się rano bez ubrań. Na pościeli pełno krwi, Zuzia miała zakrwawione krocze. To co zdarzyło się tamtej nocy w tym momencie stało się dla nas oczywiste. Uznaliśmy, że ciąża jest niemożliwa, że to tylko jeden raz. Przez dwa miesiące nie wracaliśmy do tematu. Czas mijał szybko i szybko zapomnieliśmy o tamtych wydarzeniach. Jesteśmy młodzi czym się przejmować ? Dziewczyna wybrała się na okresowe badanie do ginekologa. Potem odebrałem od niej telefon. Jest w ciąży. Musiała mi to powtórzyć kilkukrotnie by to do mnie dotarło. To nie realne. Przecież oboje mamy szkołę. Mimo tego, że mam osiemnaście lat nadal się uczę. Matura przede mną. Jak my sobie poradzimy z dzieckiem? Spotkaliśmy się tam gdzie zawsze. Nad rzeką. Płakała. Nic nie chce powiedzieć rodzicom. To drugi miesiąc nie da rady usunąć dziecka. Są dwa wyjścia albo aborcja albo urodzi. Nie chce słyszeć słowa o aborcji. To zwykłe morderstwo. Mimo wszystko zapewniłem ją, że przejdziemy przez to razem. Chociaż miałbym rzucić szkołę i wyjechać za groszem. Zrobię to. Dla niej, dla dziecka, dla nas. Długo rozmawialiśmy. Odprowadziłem ją do domu. Gdy byłem już u siebie na drugim końcu miasta dostałem sms. „To nie ma sensu. Szkoda byś się męczył z dzieciakiem. Znajdz sobie inną dziewczynę. Ja odejdę”. Po raz pierwszy odbyłem maraton przez całe miasto. Mimo późnej pory przybiegłem pod jej balkon. Wyszła jej siostra i uświadomiła mi, że Zuzia nie będzie rozmawiać. Mimo wszystko udało mi się wejść do jej domu.  Leżała na podłodze po zażyciu całego opakowania środków nasennych. Po podłodze walała się butelka po alkoholu. Szybko zadzwoniliśmy na pogotowie, opisując zdarzenie. Karetka przybyła kilka minut po wezwaniu. Długo czekaliśmy w poczekalni. Przeżyła. Dziewczyna otrzymała płukanie żołądka i pomoc psychologa. Czasem jedna decyzja potrafi uratować życie. Bądź odpowiedzialny za to co robisz.


Brak komentarzy: