Połączenie między
Granville a New Province istniało od dwudziestu lat. Stary Max, maszynista znał
trasę jak własną kieszeń, tak jak występujące po drodze anomalia. Mgły zdarzały
się po obfitym deszczu, jednak tak gęstą
widział po raz pierwszy w życiu. Nie było wyjścia, trzeba było zwolnić
pociąg. Brak widoczności groził wykolejeniem a wtedy maszynista nie doczekałby
emerytury w tym zawodzie. Skład sunął żółwim tempem przedzierając się przez
osiadłą chmurę. Mimo potężnych reflektorów nie było widać absolutnie niczego.
Coś zawyło. Niedaleko, troszkę po prawej stronie. Wycie z pewnością nie należało do wilka.
Odgłos był podobny do niczego. Skład się zatrzymał. Mimo prób starego Maxa
pociąg nawet nie drgnął. Akumulatory odmówiły posłuszeństwa. Nie dość, ze
dookoła składu panowała mgła to jeszcze rozległa się cisza przerywana wyciem
leśnych zwierząt.
- Cholera. Jak zwykle
musi się wszystko spieprzyć na mojej zmianie. Drugi raz w tym miesiącu. A
mówiłem, że trzeba wysłać na warsztat bo się psuje to "nie bo po co?" Przecież
nie trzeba, skład sprawny będzie jeździć ! By to cholera krótkofalówka nie
działa… Gdzie ja położyłem telefon…
Do uszu prawie
emerytowanego już maszynisty dotarł dźwięk, podobny do drapania złośliwej
uczennicy długim pazurem bo zielonej tablicy.
Prawda była o wiele gorsza.
Drugi, bliźniaczy odgłos zabrzmiał po przeciwnym boku szynobusu. Pękła
jedna z szyb na końcu składu. Do pociągu wpadł martwy wilk. Jego kark był
skręcony a martwe oczy spoglądały na ogon. Jedna z kobiet wrzasnęła. Nim krzyk
dotarł do osób na końcu pociągu przez przeciwne okno wskoczył mężczyzna. Wysoki sopran przecinał
powietrze. Łowca niezbyt kulturalnie uciszył divę operową pożyczając jabłko od
stojącej nieopodal staruszki. Kolejne okno zostało rozbite. Długie łapy złapały
siedzącą przy oknie kobietę. Wszystko trwało ułamek sekundy. Kobieta z jabłkiem
w ustach została wyciągnięta przez okno. Potwór był na tyle inteligentny, że
nie wystawił swojej zdeformowanej głowy. Po kobiecie zostało tylko lekko
nadgryzione jabłko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz