Wyżej,
dalej, jeszcze trochę. Przebyłeś długą drogę. Jeszcze trochę i wyjdziesz z Wyłomu. Tyle demonów dało radę, to dlaczego
Tobie ma się nie udać? Jeszcze trochę i poczujesz upragniony powiew powietrza.
Jeszcze trochę i zaczniesz siać zło…
Padł strzał. W małej
kafejce mężczyzna wstał i zaczął zabijać. Brutalnie. Gdyby znalazł się odważny śmiałek,
który zerknąłby przez niezakrwawione okno, zobaczyłby mężczyznę o słabym
umięśnieniu, rozrywającego kolejną ofiarę. Robił to z dziecięcą łatwością,
używając tyle siły, ile potrzebuje przeciętna osoba do przerwania kartki
papieru. Zaobserwowałby też jak do baru wpada człowiek o krótkich, blond
włosach ułożonych w lekkiego irokeza.
Dałoby się zobaczyć niebieską koszulkę idealnie oddająca kolor jego
oczu. Zimnych oczu. Jego wzrok sprawiał, że włosy jeżyły się na głowie. Czarne
skórzane spodnie kryły w sobie dwa pistolety umocowane do ud. Więcej śmiałek
nie byłby w stanie zobaczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz